Są dwie możliwe odpowiedzi. Jeśli żadna nie jest dobra - wybieram trzecią. Drę arkusz. Przewracam stół. Zmieniam życie. Czyjeś. Rzadziej swoje. Wyję.
Jest kartka papieru na której notuję życie. Notuję: wódka, papieros, stos. Wszystko płonie. Kartka, popiół. Popiół w oku. Oko w skrócie. Bój w hucie.
Nie oglądam, a widzę. Nie słucham a słyszę. Nie szanuję, a czuję. Nie słońce, a mrużę. Nie kot, a mruczę. Nie wzlot, a spadam. Nie grunt, a leżę. Zwłoki z minionej epoki. Dawniejszej niż.
Nie żyję. Niech żyje, król. Much. Muszy król. Musi król. Ja nie król. Ja nie mam ról. Ja chcę mieć rolę. Uprawiać wolę. Niekończącą się opowieść. Neverending scrolling.
Nie ma nic. Jestem ja i ty. Nie ma nas. Jest świat. Nie ma świata. Jest krata. Ja po jednej, ty po drugiej. Bez dopowiedzeń. Bez odwiedzeń. Bez, czarny i pachnący, jak kiedyś.
Naiwne garści. Garstki wiary. Wiorsty kary. Nie czas na mile podróży. Smartfon w buzi. Nikt się nie obudzi. Może ty, może ja. Kto wie. Trwam, trwaniem traw. Tratw.
Stos płonie. Etos gonię. Nie dościgam. Nic nie widać. Nie jest ciemno. Światło oślepia. Wielka głębia. Tonę. To nie. Daleki jest świat, zza lad.
Porcja śmiechu. Bez odwetu. Bez skazy. Nie mam za złe. Przetrwam każdą obojętność. Sam jestem bardziej taki niż owaki. Na trąbach grają skały. Stos wiary.
. . .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz